“Podobnie jak w przypadku „More”, mamy do czynienia ze zbiorem kompozycji, nagranych z marszu, bez specjalnych przygotowań. Podobnie jak w przypadku poprzedniego albumu filmowego, mamy tu spory rozrzut stylistyczny i jakościowy – i całkiem interesujący portret zespołu na chwilę przed nagraniem swego magnum opus, rozwijającego, wzbogacającego swoje kanoniczne brzmienie, jakie zdefiniował ostatecznie na poprzedniej płycie.”