Jak walka z fizyką zrodziła kolekcjonerski unikat. Tajemnica wiśniowej płyty

Wyobraź sobie sterylne, japońskie studio odsłuchowe pod koniec lat 50. Japończycy opanowali już do perfekcji produkcję z czystego „dziewiczego winylu”, bez domieszek plastiku z recyklingu. Mimo tego tamtejsi inżynierowie dźwięku wciąż marszczą brwi w skupieniu, ponieważ na drodze do absolutnego, dźwiękowego ideału stoi kolejny wróg, którego nie da się pokonać samą precyzją tłoczenia. Zaczęli więc szukać rozwiązania, a stawką był absolutnie bezbłędny odsłuch pozbawiony jakichkolwiek zanieczyszczeń.

Niewidzialny wróg i naelektryzowany problem

Podczas gdy zachodni słuchacz niszczył swoje płyty, zdejmując je z talerza brudnymi palcami i rzucając niedbale w kąt po kilku szklankach mocnego bourbona, japońskich kolekcjonerów trapiła bezlitosna fizyka. Nawet w najbardziej pedantycznym, czystym tokijskim mieszkaniu winyl miał bowiem jeden słaby punkt. Kurz.

Szybko wirująca na gramofonie, podłączona do prądu płyta działa jak magnes na drobiny pyłu unoszące się w powietrzu. Zjawisko to można porównać do pocierania balona, który później, gdy przyłożymy go do głowy natychmiast przyciąga do siebie włosy, bo tak jest naelektryzowany. W przypadku płyt zalegający w ich tłoczeniach kurz nieuchronnie powoduje irytujące trzaski i charakterystyczne „smażenie” podczas słuchania muzyki. Dla inżynierów z Kraju Kwitnącej Wiśni było to po prostu nie do zaakceptowania.

Czerwona recepta Toshiby

Odpowiedź na ten problem pojawiła się w 1958 roku w fabryce w mieście Kawaguchi, położonym w prefekturze Saitama. To właśnie tam specjaliści z firmy Toshiba opracowali innowacyjny materiał, który był całkowicie odporny na działanie kurzu i zjawisko elektryzowania się. Otrzymał on dumną nazwę „Everclean vinyl”, co dosłownie oznaczało nośnik, który zawsze pozostaje czysty. Przy okazji… wyróżniał się zjawiskowym, rubinowo-wiśniowym kolorem.

Toshiba tłoczyła te wyjątkowe płyty pod etykietą Odeon – marką przeznaczoną do znakowania wydań z zachodnią muzyką popularną. Drugą marką było Angel Records – przeznaczona do wydań z muzyką klasyczną. To właśnie dlatego dziś wszystkie japońskie, wiśniowe krążki na rynku wtórnym mają bardzo zbliżone etykiety i pochodzą w prostej linii z jednego źródła. 

 

Przypadkowa estetyka, czyli skąd ta czerwień?

Współcześnie półki sklepowe uginają się od kolorowych winyli, których kolor nierzadko jest wyłącznie marketingowym gadżetem, pozbawionym jakichkolwiek unikalnych właściwości dźwiękowych. W przypadku japońskich tłoczeń sprawa wyglądała zupełnie inaczej. Japończycy do tego stopnia skupili się na inżynieryjnej perfekcji, że… nawet nie reklamowali koloru nowej mieszanki. Na okładkach próżno szukać krzykliwych napisów o czerwonej płycie w środku. Czerwień i delikatna przezroczystość były jedynie efektem ubocznym poszukiwania doskonałości.

Skąd jednak ta czerwień? Aby to zrozumieć, trzeba spojrzeć na proces produkcji. Płyty tłoczy się z polichlorku winylu (PVC), który w swojej czystej postaci jest przezroczysty. Zwykła płyta zawdzięcza swoją głęboką czerń pigmentowi na bazie węgla, który dodatkowo utwardza jej strukturę. Inżynierowie Toshiby usunęli z mieszanki węgiel i zastąpili go tajemniczym związkiem nadającym antyelektrostatyczne właściwości. To właśnie ten „związek X” zabarwił nośnik na przepiękny, rubinowy kolor. Mimo upływu lat, nawet dziś, w 2026 roku, dokładny skład chemiczny barwnika czy też specyficznej mieszanki stosowanej w tych płytach pozostaje tajemnicą inżynierów z Toshiby.

To wszystko ma jednak swoją cenę, bo pozbawiony węglowego utwardzenia materiał „Everclean” zużywa się nieco szybciej niż standardowe, czarne odpowiedniki.

 

Biały kruk w Twojej kolekcji winyli

W fabryce w Kawaguchi proces produkcyjny przebiegał płynnie i wykorzystywano po prostu taką mieszankę winylową, jaka była w danym momencie dostępna na taśmie. Jeśli do maszyn załadowano partię antystatycznego materiału „Everclean”, z taśmy schodziły płyty wiśniowe. Jeśli materiału brakowało, używano standardowego, czarnego winylu.

Dzisiaj te płyty to prawdziwa gratka dla kolekcjonerów. A opowiadając o nich można się poczuć, jakby opisywało się rzadki gatunek ptactwa z dalekiego rezerwatu. Kładąc na talerzu czerwoną płytę Toshiby, kładziesz na nim kawałek niesamowitej inżynieryjnej historii i namacalny dowód na japoński radykalizm w dążeniu do ideału. 

Czerwone krążki Toshiby to dowód na to, że kolekcjonowanie to coś więcej niż muzyka – to pełne, wielozmysłowe doświadczenie. Składa się na nie nie tylko krystalicznie czysty dźwięk , ale też grube, „pancerne” okładki czy misternie zaprojektowane paski obi.

Sprawdź naszą ofertę w Origami Disc – upoluj ten rzadki okaz dla siebie i na własne uszy przekonaj się, jak brzmi czysta perfekcja.

 

Fabryka TOSHIBA
Fabryka Toshiba w Kawaguchi, Saitama.

 

Czerwone winyle Toshiba z lat 60. i 70.
Czerwone winyle Toshiba z lat 60. i 70

Mateusz

Podobne wpisy